W piątkowe popołudnie, 14 czerwca, nad Jeziorem Nyskim doszło do dramatycznie wyglądającej akcji poszukiwawczej. Zaniepokojeni bliscy zgłosili zaginięcie dwóch młodych mężczyzn, którzy około godziny 13:00 wypłynęli na materacu wodnym i przez ponad pięć godzin nie nawiązali żadnego kontaktu z rodziną. Zgłoszenie wpłynęło do służb ratunkowych o godzinie 18:45.
Biorąc pod uwagę długość nieobecności oraz realne ryzyko dla życia i zdrowia, natychmiast uruchomiono procedurę alarmową. Na miejsce skierowano aż sześć jednostek motorowych, a działania poszukiwawcze prowadzone były zarówno na wodzie, jak i na lądzie. W akcji wzięli udział ratownicy WOPR, Policja oraz inne służby ratownicze.
Jak się jednak okazało — po około 15 minutach intensywnych działań — „zaginieni” mężczyźni zostali odnalezieni cali i zdrowi. Nie utonęli, nie potrzebowali pomocy – po prostu… postanowili oddalić się na spacer w kierunku tzw. Błękitnej Zatoki, nie informując o tym swoich bliskich.
— Takie zachowanie to przykład skrajnej nieodpowiedzialności. Akcja angażująca ludzi, sprzęt i środki mogła zostać przeznaczona na realne zagrożenie, a nie kaprys spacerowiczów. Pamiętajmy, że nad wodą obowiązują zasady.
Cała sytuacja kończy się na szczęście szczęśliwie, ale pozostawia ważny wniosek: brak rozsądku i komunikacji może kosztować życie – własne lub cudze. Ucieczka od odpowiedzialności i lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa może uruchomić kosztowne akcje służb, które w tym czasie mogłyby ratować kogoś naprawdę potrzebującego pomocy.
Źródło, fot. Facebook/ WOPR NYSA



