Nysa stoi u progu strategicznych zmian urbanistycznych, które zdeterminują jej rozwój na najbliższe dekady. Uchwalenie nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz coraz głośniejsza dyskusja o poszerzeniu granic miasta to kluczowe tematy, które poruszyliśmy w rozmowie z burmistrzem Kordianem Kolbiarzem.
Kierunek: Otmuchów. Nowe zaplecze mieszkaniowe Nysy
Według zapowiedzi włodarza, naturalnym kierunkiem ekspansji miasta stają się tereny położone w stronę Otmuchowa. To tam powstaną najważniejsze inwestycje publiczne, które pociągną za sobą rozwój budownictwa jednorodzinnego.
– „Projektowane inwestycje publiczne typu Nowy Szpital, nowa strażnica dla PSP oraz Komenda Policji będą budowane w rejonach Jędrzychowa i Skorochowa. Te tereny stają się naturalnym zapleczem mieszkaniowym i w tym kierunku będziemy podążać przez najbliższe kilkanaście lat” – wyjaśnia burmistrz Kordian Kolbiarz.
Wyścig z czasem: Plan ogólny przed 1 lipca
Ważnym wyzwaniem dla samorządu jest reforma planistyczna. Od 1 lipca br. gminy, które nie uchwalą tzw. planu ogólnego, mogą zostać odcięte od możliwości wydawania nowych decyzji o warunkach zabudowy (WZ), co groziłoby paraliżem rynku budowlanego. Burmistrz uspokaja jednak mieszkańców i inwestorów.
– „Na pewno zdążymy zmieścić się w wymogach formalno-prawnych. Jesteśmy gotowi, prace idą zgodnie z planem i Nysa znajdzie się w pierwszej turze miast, które sobie z tym poradzą” – zapewnia burmistrz.
Prace nad dokumentem są niezwykle intensywne, gdyż urzędnicy muszą przeanalizować „całą masę” wniosków i rekomendacji od mieszkańców oraz przedsiębiorców.
Petycja o „Wielką Nysę”: Czy miasto wchłonie sąsiednie sołectwa?
Temat rozwoju przestrzennego nierozerwalnie łączy się z petycją, która wpłynęła do Urzędu Miejskiego w Nysie. Wnioskodawca postuluje w niej rozpoczęcie procedury zmiany granic administracyjnych poprzez włączenie do miasta strategicznych sołectw, m.in.: Radzikowic, Skorochowa, Jędrzychowa, Goświnowic czy Niwnicy.
Głównym argumentem autorów petycji jest zabezpieczenie statusu Nysy jako miasta powyżej 40 tysięcy mieszkańców. Ma to kluczowe znaczenie dla pozycji Nysy w statystykach, podziale funduszy zewnętrznych oraz budowaniu silnego wizerunku. W obliczu postępującej depopulacji, taki ruch uznawany jest za dalekowzroczny i konieczny dla przyszłości regionu.
Jeden organizm, jedna wspólnota
Burmistrz Kordian Kolbiarz przyznaje, że idea poszerzenia granic jest procesem, od którego miasto nie ucieknie. Zauważa, że tereny podmiejskie błyskawicznie tracą funkcje rolnicze, stając się logistycznie i gospodarczo częścią tkanki miejskiej.
– „Brakuje już argumentów, aby utrzymywać sztywny podział na 26 sołectw i miasto. Siłą rzeczy miasto wchłania te obszary poprzez powiązania gospodarcze. Tworzymy jeden organizm, jedną wspólnotę gospodarczą i społeczną. Chcąc się rozwijać, musimy jako miasto być coraz mocniejsi” – podkreśla Kordian Kolbiarz.
Włodarz zapewnia jednocześnie, że wszelkie kroki w tym kierunku będą podejmowane w ścisłej współpracy z mieszkańcami, sołtysami i radami sołeckimi. Jako wzór do naśladowania podaje Opole, które w 2017 roku powiększyło swoje granice, dając impuls do dynamicznego rozwoju stolicy województwa.
Temat zmiany granic Nysy z pewnością powróci na najbliższych sesjach Rady Miejskiej i w przesztrzeni publicznej. Miasto wyraźnie daje sygnał: Nysa chce i musi rosnąć.





