Co dalej ze Stalą Nysa? Trener mówi o jednej z najtrudniejszych porażek, a kibice czekają na odpowiedzi

W Nysie nie opadły jeszcze emocje po bolesnym zakończeniu sezonu przez Stal Nysa. Drużyna, która miała walczyć o awans, odpadła już w pierwszej rundzie play-offów, a wśród kibiców coraz mocniej wybrzmiewają pytania o przyszłość klubu, budowę składu i kierunek, w jakim zmierza nyska siatkówka.

Na transparentach, w komentarzach i w kibicowskich dyskusjach powraca jedno pytanie: co dalej?
Głos zabrali już zarówno trener Mark Lebedew, jak i prezes klubu Robert Prygiel. Ich wypowiedzi pokazują, że rozczarowanie po sezonie jest ogromne nie tylko wśród kibiców, ale również wewnątrz samego klubu.

Trener Mark Lebedew: „To jedna z najtrudniejszych porażek w mojej karierze”

Szkoleniowiec Stali Nysa nie ukrywa, że przedwczesne zakończenie sezonu jest dla niego wyjątkowo bolesne. W rozmowie po zakończeniu rozgrywek przyznał wprost, że ta porażka zostanie z nim na długo.

To był bardzo długi sezon – ponad dziewięć miesięcy od pierwszych treningów i łącznie 37 rozegranych meczów. Jako drużyna spędziliśmy ze sobą setki godzin, przejechaliśmy tysiące kilometrów i dzieliliśmy niezliczone emocje. Nie brakowało jasnych punktów, ale dziś wciąż czuję ogromny ból po przegranej serii ćwierćfinałowej. To bolesna porażka, jedna z najtrudniejszych w mojej karierze. Przetrawienie jej zajmie dużo czasu – powiedział Mark Lebedew.

Choć w sezonie były momenty, które dawały nadzieję – jak awans do ćwierćfinału Pucharu Polski, odwracanie trudnych meczów czy walka do końca w wielu spotkaniach – końcowy wynik przyćmił wszystko.

Dwa oblicza ćwierćfinału

Szczególnie dużo pytań dotyczy samej rywalizacji ćwierćfinałowej. Po bardzo słabym pierwszym meczu kibice zobaczyli w drugim spotkaniu zupełnie inną Stal – walczącą, ambitną i bijącą się o zwycięstwo do tie-breaka. Trener przyznaje jednak, że szkody zostały wyrządzone już wcześniej.

Ewidentnie nasze podejście w pierwszym spotkaniu nie było wystarczająco dobre. To, jak zareagowaliśmy w drugim meczu, pokazuje, że sygnał ostrzegawczy dotarł do drużyny i odpowiedzieliśmy naszą najlepszą siatkówką. Niestety, szkody zostały już wyrządzone. Pierwsza wygrana dała Bielsku ogromną pewność siebie, którą wykorzystali w kluczowych momentach drugiego starcia – ocenił szkoleniowiec.

Presja, której nie udało się udźwignąć

Wielu kibiców zadaje dziś pytanie, dlaczego zespół z tyloma doświadczonymi zawodnikami nie poradził sobie w decydującym momencie. Lebedew wskazuje, że presja ma różne oblicza.

Czym innym jest gra przeciwko topowym zespołom, a czym innym mecz „o wszystko” w kontekście awansu lub spadku. Istnieje też różnica w tym, jak na presję reagują jednostki, a jak cała grupa. W trakcie sezonu rozegraliśmy aż dziewięć pięciosetówek, co zazwyczaj buduje odporność psychiczną, ale tym razem nie potrafiliśmy przekuć tego doświadczenia w chłodne głowy wtedy, gdy było to najbardziej potrzebne – przyznał trener.

Co ciekawe, jego zdaniem większa presja mogła ciążyć zespołowi właśnie w Nysie.

Nasze występy w Nysie były często słabsze niż te na wyjazdach. U siebie zdobyliśmy tylko 33 punkty, tracąc oczka z niżej notowanymi rywalami. Być może to pokazuje, że zespół odczuwał większą presję, grając przed własną publicznością – zaznaczył.

Problemem była niestabilność i kontuzje

Zdaniem szkoleniowca jednym z największych problemów drużyny był brak powtarzalności.

Przez cały sezon brakowało nam stabilności w fazie side-out, czyli pierwszej akcji po własnym przyjęciu. To właśnie ten element gry decyduje o stabilności wyniku. Potrafiliśmy grać świetnie przez seta, dwa, a nawet przez dwa mecze z rzędu, ale brakowało nam utrzymania wysokiego poziomu na dłużej – tłumaczył Lebedew.

Drugim ważnym czynnikiem były problemy zdrowotne.

Każdy zespół zmaga się z urazami, ale u nas czterech kluczowych graczy wypadło na dłużej z powodu kontuzji i chorób. Nie wszyscy wrócili do optymalnej dyspozycji w najważniejszym momencie sezonu – dodał.

Trener wskazał też pozytywy

Mimo końcowego rozczarowania trener dostrzega również indywidualne postępy zawodników. Szczególnie wyróżnił Rafała Putkowskiego.

Największy postęp zrobił Rafał Putkowski. Muszę przyznać szczerze, że po pierwszym tygodniu treningów nie byłem pewien, jak bardzo będzie w stanie nam pomóc. Szybko jednak pokazał swój potencjał i stał się dla nas bardzo ważnym ogniwem – powiedział.

Lebedew odniósł się także do częstych rotacji w składzie, które były jednym z częstszych tematów dyskusji wśród kibiców.

Do długotrwałych kontuzji dochodziły też drobne infekcje i konieczność zarządzania obciążeniami. Mieliśmy szeroki skład i wielu zawodników, którzy potrafili wejść i utrzymać poziom. Aż dziewięciu różnych siatkarzy zdobywało statuetki MVP. Przy takiej kadrze ważne było, by każdy czuł się potrzebny – podkreślił.

Klub: teraz czas na decyzje i podziękowania

W oficjalnym komunikacie po sezonie klub poinformował, że trwa intensywna praca organizacyjna nad przyszłością drużyny.

Jak przekazano, priorytetem jest podejmowanie przemyślanych decyzji, które mają przybliżyć Stal Nysa do realizacji założonych celów w kolejnym sezonie. Klub zaznaczył również, że zanim zacznie mówić o nowych transferach, chce najpierw podziękować tym zawodnikom, którzy nie zostaną w drużynie na kolejny rok.

To sygnał, że w najbliższym czasie można spodziewać się pierwszych konkretnych informacji personalnych.

Prezes Robert Prygiel: „Jest mi po ludzku bardzo głupio”

Do zakończonego sezonu odniósł się również prezes Stali Nysa Robert Prygiel, który 29 kwietnia 2026 roku zabrał głos podczas sesji Rady Miejskiej w Nysie. Jego wypowiedź była mocna, emocjonalna i momentami bardzo osobista.

Ostatni sezon zakończyliśmy na miejscu bardzo rozczarowującym. Nadzieje były takie, że będziemy grać o awans. Niestety skończyliśmy na pierwszej rundzie play-offów z ogromną porażką, rozczarowaniem całego środowiska siatkarskiego, ale również i w klubie, na czele z moją osobą – powiedział prezes.

Prygiel nie szukał wymówek.

Ten sezon jest dla mnie niewytłumaczalny. Pomimo tego, że 35 lat siedzę w tym sporcie, nie mam na to wytłumaczenia. Za to z tego miejsca serdecznie przepraszam wszystkich rozczarowanych. Jest mi po prostu po ludzku bardzo głupio – przyznał.

Jednocześnie podkreślił, że z jego perspektywy drużyna miała zapewnione dobre warunki do pracy.

Warunki stworzone dla drużyny i sztabu uważam za naprawdę optymalne. Tym bardziej do tej pory nie znajduję wytłumaczenia, dlaczego tak skończyliśmy – dodał.

Pięć lat pracy i obrona władz miasta

Podczas wystąpienia Robert Prygiel dokonał także szerszego podsumowania swoich pięciu lat pracy w Nysie. Przypomniał o wcześniejszych sezonach w PlusLidze, walce o utrzymanie, zdobyciu sponsora tytularnego, budowie struktur młodzieżowych i rozwoju klubu na różnych poziomach.

Wyraźnie stanął też w obronie władz miasta i burmistrza Nysy.

Nie mogę przejść obok tego, w jaki sposób są traktowane władze gminy. Obiektywnie patrząc, jeżeli nie decyzje pana burmistrza i państwa radnych, sportu na tym poziomie w Nysie by nie było. Nie byłoby hali, nie byłoby stadionu, nie byłoby drużyny. Obarczanie burmistrza wynikami sportowymi jest po prostu nie fair – powiedział.

Prezes odniósł się również do narastającej fali krytyki i hejtu, które po nieudanym sezonie przelały się przez środowisko związane z klubem.

Kibice czekają na odpowiedzi

W tle tych wszystkich wypowiedzi cały czas słychać głos kibiców. Wśród fanów Stali Nysa nie brakuje dziś frustracji, bólu i rozczarowania. Wielu z nich domaga się jasnych odpowiedzi na pytania o przyszłość klubu, kształt kadry, rolę prezesa i to, kto weźmie odpowiedzialność za niepowodzenie.

W kibicowskich komentarzach wracają pytania:

  • co poszło nie tak,
  • dlaczego zabrakło awansu,
  • gdzie są konkretne decyzje,
  • i kiedy klub pokaże, w jakim kierunku chce iść dalej.

To właśnie dlatego dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzeba nie tylko emocji, ale i konkretów.

Przed Stalą czas ważnych decyzji

Jedno jest pewne – Stal Nysa stoi dziś przed bardzo ważnym momentem. Po sezonie, który miał zakończyć się walką o awans, przyszło bolesne zderzenie z rzeczywistością. Teraz klub musi nie tylko odbudować zespół sportowo, ale także odzyskać spokój i zaufanie wśród kibiców.

Słowa trenera Marka Lebedewa, prezesa Roberta Prygla i oficjalny komunikat klubu pokazują, że nikt w Nysie nie próbuje udawać, że nic się nie stało. Rozczarowanie jest ogromne. Ale równie duże są oczekiwania wobec kolejnych ruchów.

Kibice Stali nie oczekują dziś tylko przeprosin. Oczekują przede wszystkim odpowiedzi. I chcą wiedzieć jedno:
co dalej ze Stalą Nysa?

Źródło: stalnysa.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij materiał

Postaw kawę dla Portal Nysa za pracę

Edit Template

Kontakt

Redakcja Portal Nysa

Tel./SMS/Whatsapp 796 785 683 

redakcja@portalnysa.tv

Najnowsze posty

  • All Post
  • Aktualności
  • Domy
  • Działki budowlane
  • Działki inwestycyjne
  • Działki ogrodowe
  • Głuchołazy
  • Inwestycje
  • Kontrowersje
  • Mieszkania
  • Na sygnale
  • Nieruchomości
  • Otmuchów
  • Paczków
  • Pogoda
  • Polska i Świat
  • Powódź
  • Region
  • Reklama
  • Sport
  • Wiadomości
  • Wydanie PDF Informator Portal Nysa
  • Wydarzenia
  • Wynajem
  • Wywiady
  • Zdrowie
  • Zdrowie, na wesoło
  • Zobacz Nysę

Portal Nysa w mediach społecznościowych

© 2024 Wszelkie prawa zastrzeżone. 

0%