Dworzec kolejowy w Nysie po remoncie stał się nowoczesną i estetyczną wizytówką miasta. Działa tu kawiarnia, siłownia oraz punkt informacji turystycznej. To miejsce, które miało przyciągać mieszkańców i gości. Niestety – jak alarmują nasi czytelnicy – w sezonie zimowym coraz częściej zamienia się w przestrzeń, w której trudno poczuć się bezpiecznie i komfortowo.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że w ciągu dnia, zwłaszcza od rana do wczesnego popołudnia, w holu dworca przebywają osoby w kryzysie bezdomności oraz osoby nietrzeźwe. Dochodzi tam do głośnych zachowań, spożywania alkoholu, kłótni, a czasem do sytuacji, które są dla pasażerów po prostu odpychające.
– To nie jest kwestia jednej osoby. To są grupy, które potrafią godzinami zajmować ławki, pić, krzyczeć, zaczepiać ludzi. Mamy do czynienia z sytuacjami, które odstraszają podróżnych – mówią nam świadkowie.
Dworzec formalnie jest zamykany około godziny 23, więc nie funkcjonuje jako noclegownia. Jednak w ciągu dnia staje się miejscem, w którym osoby niemające gdzie przebywać szukają schronienia przed zimnem.
„Kiedy przyjeżdża policja, sytuacja na chwilę się uspokaja”
Jak relacjonują pasażerowie, interwencje policji i straży miejskiej zdarzają się regularnie. Problem polega na tym, że po odjeździe patrolu sytuacja wraca do punktu wyjścia.
– Alkohol znika do kieszeni albo do torby, osoby udają podróżnych, czasem nawet mają walizki. Policja formalnie nie ma podstaw, by ich usunąć, więc po kilku minutach wszystko wraca do normy – opowiada jeden z mieszkańców.
W tym czasie klienci kawiarni, osoby korzystające z siłowni czy turyści odwiedzający punkt informacji turystycznej czują się zwyczajnie zniechęceni do przebywania w tym miejscu.
– To jest wizytówka miasta. A w tej chwili wielu ludzi woli szybko przejść przez dworzec albo w ogóle go omijać – słyszymy.
Dworzec po remoncie, ale problem społeczny pozostał
Dworzec w Nysie został wyremontowany i jest obiektem nowoczesnym oraz zadbanym. Tym bardziej kontrast między estetyką budynku a tym, co dzieje się w jego wnętrzu, jest dla mieszkańców trudny do zaakceptowania.
– To nie jest wina budynku. To jest problem społeczny, który skupia się w jednym miejscu, bo jest ciepło, są toalety, są ławki – mówią nasi rozmówcy.
Mieszkańcy podkreślają, że nikt nie oczekuje brutalnych rozwiązań, ale potrzebne są systemowe działania – większa obecność służb porządkowych, wsparcie dla osób w kryzysie bezdomności oraz wyraźne zasady korzystania z przestrzeni dworca.
– Chcemy, żeby dworzec był miejscem bezpiecznym i przyjaznym. Dla podróżnych, rodzin z dziećmi, seniorów i turystów. Teraz tak niestety nie jest – podsumowują.





