Dziś w Nysie odbyły się uroczystości upamiętniające 86. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę oraz Dzień Sybiraka. Spotkanie rozpoczęło się przy pomniku Patriotom Polskim, gdzie mieszkańcy miasta, przedstawiciele władz, poczty sztandarowe, sybiracy, harcerze, delegacje szkół i stowarzyszeń oddali hołd ofiarom września 1939 roku.
Szczególnym momentem było spotkanie z Sybirakami – świadkami tragicznych losów Polaków wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego. Uroczystości uświetniły występy Ani i Emilki Trytko, a po złożeniu kwiatów i wieńców obchody przeniosły się do Szkoły Podstawowej nr 3. Uczniowie przygotowali tam poruszający program artystyczny, przypominający losy Sybiraków oraz potrzebę pielęgnowania pamięci historycznej.
17 września 1939 roku Polska, walcząca już z agresją hitlerowskich Niemiec, otrzymała kolejny cios – do kraju wkroczyła Armia Czerwona, łamiąc pakt o nieagresji. Polska znalazła się w dramatycznej sytuacji wojny na dwóch frontach.
Napaść Związku Sowieckiego była konsekwencją tajnego protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartego przez Niemcy i Rosję tuż przed wybuchem II wojny światowej. Na wschodnich terenach II RP natychmiast rozpoczął się terror: masowe aresztowania, morderstwa i represje wobec polskiej inteligencji. Najbardziej dramatycznym doświadczeniem były deportacje – całe rodziny wywożono w nieludzkich warunkach na Sybir, gdzie czekała ich katorżnicza praca i głód. Wielu z nich nigdy nie powróciło.
Historycy szacują, że w wyniku deportacji wywieziono nawet 1,5 miliona Polaków. Setki tysięcy zginęły na „nieludzkiej ziemi”.
Świadectwo Sybiraczki – Teresa Sajan
Pani Teresa Sajan, prezes Związku Sybiraków w Nysie, w poruszający sposób podzieliła się własnymi wspomnieniami:
– Zostałam wywieziona z Baranowicz na Wileńszczyźnie 10 lutego 1940 roku. Miałam wtedy pięć lat. Na Syberii spędziliśmy sześć lat – z mamą i dwiema siostrami. Ojca zabrano od razu do więzienia. Do Polski wróciłam jako jedenastolatka. To była gehenna, o której trudno mówić, bo wspomnienia wciąż wywołują łzy.
Warunki życia były dramatyczne:
– Mieszkaliśmy w lepiankach i szałasach w środku tajgi. Nie było sklepów, lekarzy, ani wody. Latem czerpaliśmy ją z ruczaju, zimą topiliśmy śnieg na piecu. Jedliśmy lebiodę, pokrzywy, cebulki z bagien, czasem jeże. Nasze mamy gotowały, co tylko udało się znaleźć. Zimą często jedliśmy to, co udało się ukraść ze śmietnika.
Pani Teresa opowiedziała również o chwili powrotu do Polski:
– Kiedy dowiedzieliśmy się, że wracamy, radość była nie do opisania. Jako dzieci wyobrażaliśmy sobie, że Polska to raj. Nasze mamy całowały polską ziemię, tak jak później czynił to papież Jan Paweł II. Byliśmy szczęśliwi, że wróciliśmy do ojczyzny.
Sybiraczka podkreśliła, jak ważne jest pielęgnowanie pamięci i patriotyzmu:
– Patriotyzm to miłość do ojczyzny, gotowość do poświęceń. Dziś, gdy patrzę na młodzież, często widzę brak tej świadomości. Dlatego naszym obowiązkiem jest przekazywać te historie młodszym pokoleniom.
Na koniec zwróciła się z apelem:
– Chciałabym, abyśmy w codziennym życiu pamiętali o szacunku do drugiego człowieka. Kiedyś każdy był dla nas bratem czy siostrą. Dziś widzę, jak młodzież zatraca te wartości przez telefony i tablety. Warto wrócić do tego, co buduje wspólnotę – do życzliwości, wzajemnego wsparcia i miłości do ojczyzny.
Uroczystości 17 września w Nysie były nie tylko lekcją historii, ale także lekcją pamięci i wdzięczności wobec tych, którzy przeżyli dramat Sybiru. Ich głosy przypominają, jak cenną wartością jest wolność i jak ważne jest, by nigdy nie zapominać o ofiarach totalitaryzmów XX wieku.
Źródło zdjęć: Facebook/Miasto i Gmina Nysa




















![[DO WYNAJĘCIA] KOMFORTOWY, DWUPOZIOMOWY APARTAMENT W SERCU NYSY – RYNEK](https://portalnysa.tv/wp-content/uploads/2025/12/image-7.png)