W ostatnich dniach w Nysie zrobiło się głośno wokół planowanej gali Prime Show MMA, która ma odbyć się w Hali Nysa. Wydarzenie od początku budzi duże emocje — jedni uważają, że to kolejna komercyjna impreza, która przyciągnie publiczność i przyniesie dochód obiektowi, inni przekonują, że tego typu widowiska nie powinny gościć w miejskiej hali i mają niewiele wspólnego ze sportem.
Dyskusja rozgorzała szczególnie po tym, jak okazało się, że gala początkowo miała odbyć się w Lubinie, jednak tamtejszy zarządca obiektu wypowiedział organizatorowi umowę. W opublikowanym oświadczeniu wskazano, że po zawarciu umowy pojawiły się informacje, które w istotny sposób zmieniły charakter planowanego wydarzenia. Chodziło między innymi o zapowiedzi walk osób znajdujących się w kryzysie bezdomności oraz osób w szczególnie trudnej sytuacji życiowej. Regionalne Centrum Sportowe w Lubinie uznało, że tego rodzaju formuła jest nie do pogodzenia ze standardami obowiązującymi w zarządzanym przez nich obiekcie.
Po rezygnacji Lubina organizator ogłosił nową lokalizację gali — Halę Nysa. To właśnie ta decyzja wywołała falę komentarzy wśród mieszkańców i internautów.
Hala Nysa: „Traktujemy to jak każde inne wydarzenie komercyjne”
O komentarz w tej sprawie poproszona została także strona zarządzająca obiektem w Nysie. Jak przekazał Adam Zelent, manager Hali Nysa, wydarzenie traktowane jest jako standardowa impreza komercyjna.
– Hala Nysa pełni funkcję komercyjną i traktujemy to zlecenie jak każde inne wydarzenie komercyjne, o ile organizator przestrzega zapisów umowy oraz norm prawnych. Wizerunek miasta budujemy poprzez różnorodność oferty, zakładając, że dorośli mieszkańcy mają prawo decydować, w jakiego rodzaju rozrywce chcą uczestniczyć – powiedział dla „Nowej Trybuny Opolskiej”.
To stanowisko pokazuje, że z punktu widzenia zarządcy hali kluczowe znaczenie mają kwestie formalne, zgodność z prawem i warunkami umowy, a nie sam charakter wydarzenia oceniany z perspektywy gustu czy światopoglądu.
Burmistrz: „Jesteśmy przeciwnikami takich walk”
Do sprawy odniósł się również burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz, który podkreślił, że miasto zadbało o to, aby w umowie znalazły się zapisy uniemożliwiające organizację kontrowersyjnych walk osób w kryzysie bezdomności.
– Pilnowaliśmy tego, aby w umowie były zapisy takie, które uniemożliwiają tego typu zawody, którym oczywiście jesteśmy przeciwnikami, tak jak w Lubinie – zaznaczył burmistrz.
Jednocześnie dodał, że nie postrzega tej gali jako elementu promocji miasta.
– To nie chodzi o promocję. To jest wydarzenie, jakich pewnie wiele. Są koncerty, są kabarety, jest gala MMA. Natomiast co do samej istoty gali i tego, co w nim bierze udział i co tam się dzieje, to ja również jestem przeciwnikiem tego typu wydarzeń. Osobiście nie wezmę w tym udziału, nie będę na to patrzył – stwierdził. (wypowiedź źródło: TVP Opole)
Wypowiedź burmistrza pokazuje więc wyraźny dystans wobec samej formuły wydarzenia, przy jednoczesnym dopuszczeniu jego organizacji pod warunkiem spełnienia określonych ograniczeń.
ARN: „Dla każdego coś dobrego”
Nieco inaczej na sprawę patrzy Bogdan Wyczałkowski, prezes ARN, który zwraca uwagę przede wszystkim na zainteresowanie wydarzeniem oraz komercyjny aspekt funkcjonowania hali.
– Nie wszyscy lubią disco polo, a robimy koncerty disco polo, także dla każdego coś dobrego. To, że zainteresowanie jest, no to w ciągu przecież dwóch godzin od ogłoszenia prawie tysiąc biletów zostało sprzedanych, także jakieś tam chyba zainteresowanie jest. Po drugie, przyjeżdżają komercyjne stacje telewizyjne, które też to transmitują – podkreślił. (wypowiedź źródło: TVP Opole)
To argument, który pojawia się także po stronie zwolenników organizacji gali w Nysie: skoro jest na nią popyt, to hala jako obiekt widowiskowo-sportowy powinna zarabiać również na takich wydarzeniach.
Prime Show MMA to nie jest klasyczna gala sportowego MMA, tylko tzw. gala freak fightowa.
W praktyce oznacza to, że w klatce walczą nie tylko zawodowi sportowcy, ale często także influencerzy, celebryci, raperzy, internetowe postacie czy osoby znane z mediów. W takich galach równie ważne jak sama walka są konferencje, konflikty, kontrowersje i całe widowisko wokół wydarzenia. Freak fighty są w Polsce opisywane właśnie jako połączenie show i walk, nastawione bardziej na rozrywkę i zainteresowanie widzów niż na czysto sportową rywalizację.
Środowisko sportów walki krytyczne
Do sprawy krytycznie odnosi się jednak część środowiska sportów walki. W ich ocenie gale typu freak fight mają niewiele wspólnego z prawdziwym sportem, fair play i promocją dyscyplin walki.
W podnoszonych argumentach zwraca się uwagę, że tego typu widowiska opierają się przede wszystkim na kontrowersjach, sztucznie wywoływanych konfliktach i medialnym szumie, a nie na sportowej rywalizacji. Krytycy wskazują również, że dla młodszych odbiorców może to być zły wzorzec, pokazujący agresję i publiczne upokorzenie jako formę rozrywki.
W dyskusji pojawia się także argument dotyczący odpowiedzialności społecznej organizatorów. Przypominana jest informacja, że w marcu tego roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła na federację karę 150 tysięcy złotych w związku z naruszeniem przepisów o ochronie małoletnich podczas jednej z internetowych transmisji konferencji organizowanej przez federację.
Mieszkańcy Nysy podzieleni
Ogromne emocje widać również w komentarzach mieszkańców Nysy w mediach społecznościowych. Dominują głosy krytyczne. Wielu internautów pisze, że wydarzenie ich zdaniem nie przystoi miejskiemu obiektowi i nie powinno być kojarzone z Nysą. Część komentujących nazywa galę „wstydem dla miasta”, inni przekonują, że to widowisko nastawione wyłącznie na tanią sensację, a nie na sport.
W komentarzach pojawiają się też obawy o poziom uczestników, wpływ takiego show na młodzież i ogólny przekaz, jaki idzie w świat. Niektórzy mieszkańcy piszą wprost, że Hala Nysa powinna stawiać raczej na wydarzenia kulturalne, sportowe lub rodzinne, a nie na kontrowersyjne gale internetowych celebrytów.
Z drugiej strony nie brakuje też głosów bardziej pragmatycznych. Część osób zwraca uwagę, że skoro wydarzenie przyciąga widzów i generuje zainteresowanie, to hala — jako obiekt komercyjny — powinna zarabiać również na takich imprezach. Są też komentarze osób, które uważają, że w demokratycznym społeczeństwie dorośli ludzie sami mogą zdecydować, czy chcą kupić bilet i uczestniczyć w takim wydarzeniu.
Pojawiają się również głosy podkreślające, że podobne gale odbywają się w wielu polskich miastach i tylko w Nysie wywołują aż tak gorącą debatę.
Niezależnie od ocen samej gali, cała sytuacja pokazała jedno: mieszkańcy Nysy bardzo wyraźnie reagują na to, jakie wydarzenia odbywają się w przestrzeni publicznej miasta. Dyskusja wokół Prime Show MMA stała się czymś więcej niż tylko sporem o jedną imprezę. To także rozmowa o tym, jaką Nysę chcemy budować, czym ma być miejska hala i gdzie przebiega granica między biznesem, rozrywką a odpowiedzialnością społeczną.
Prime Show MMA odbędzie się w Hali Nysa 25 kwietnia. Emocji wokół tego wydarzenia z pewnością jeszcze nie zabraknie.
A Wy co o tym myślicie? Czy tego typu gala powinna odbyć się w miejskim obiekcie w Nysie?





