To była sobota, jaką kibice w Nysie lubią najbardziej. Siatkarze Stali Nysa, po zaciętym boju, pokonali na własnym parkiecie WKS Czarnych Radom 3:1. Mecz ten, rozegrany 28 marca 2026 r., pokazał, że nyski zespół potrafi podnieść się z kolan w najtrudniejszych momentach i jest gotowy na nadchodzące, kluczowe starcia w walce o PlusLigę. Do końca sezonu zasadniczego pozostała tylko jedna kolejka, a potem… zaczyna się prawdziwa gra.
Zacięty bój z Radomiem i psychologiczny powrót
Sobotnie spotkanie dostarczyło kibicom zgromadzonym w Hali Nysa huśtawki nastrojów. Pierwszy set, przegrany przez gospodarzy dopiero po morderczej walce na przewagi 30:32, pokazał, że goście z Radomia tanio skóry nie sprzedadzą.
– Pierwszy set był naprawdę interesujący. Normalne jest, że drużyny zaczynają mecz na najwyższym poziomie, ryzykując w zagrywce i ataku. Mieliśmy trudności z zatrzymaniem ofensywy Radomia. Choć stwarzaliśmy sobie dobre okazje, brakowało nam wykończenia akcji po obronie – analizował na gorąco trener Stali, Mark Lebedew.
Mimo porażki w premierowej partii, trener Lebedew dostrzegł w niej kluczowy moment dla dalszych losów meczu.
– Dobrze, że wróciliśmy do gry w tym pierwszym secie, odrabiając straty. To był bardzo ważny moment psychologiczny. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć, nawet gdy set nie układa się po naszej myśli. Po tej partii nasza jakość gry pozostała wysoka, nałożyliśmy większą presję zagrywką i, co kluczowe, byliśmy znacznie lepsi w kontrataku – podkreślił szkoleniowiec.
Efekty tej zmiany były widoczne w kolejnych setach, które Stal wygrywała pewnie: 25:13, 25:14 i 25:17.
MVP Kamil Kosiba – motor napędowy Stali
Niekwestionowanym bohaterem spotkania został Kamil Kosiba, który odebrał statuetkę dla Najbardziej Wartościowego Zawodnika (MVP). Przyjmujący Stali rozegrał fantastyczne zawody, będąc liderem zespołu w najważniejszych momentach. Jego statystyki z tego meczu robią wrażenie:
- 20 zdobytych punktów
- 50% skuteczności w ataku
- 4 asy serwisowe
- 8 obron
To właśnie jego twarda ręka w ataku i kąśliwa zagrywka pozwoliły nysianom przejąć kontrolę nad meczem po nerwowym początku.
Ostatni krok przed „godziną zero” – play-offy już za rogiem!
Zwycięstwo za trzy punkty z Radomiem umocniło pozycję Stali Nysa w czołówce tabeli, ale ostateczny układ sił przed decydującą walką poznamy dopiero po najbliższym czwartku. Przed zespołem trenera Lebedewa kluczowy, ostatni sprawdzian w sezonie zasadniczym.
– Najważniejsze, że gramy dobrze, nie szafujemy siłami i że nasze myśli oraz serca są jasno skupione na zadaniu, które mamy przed nami – zapowiada trener Mark Lebedew, zapraszając kibiców na trybuny.
W szatni Stali czuć już narastającą ekscytację. Kapitan zespołu, Patryk Szczurek, potwierdza, że praca na treningach wre, choć na nazwisko rywala trzeba jeszcze chwilę poczekać.
– Póki co nie wiemy jeszcze, z kim przyjdzie nam grać w pierwszej rundzie. Wszystko rozstrzygnie się po ostatnim meczu z Katowicami. Ciężko pracujemy, żeby do fazy play-off być gotowym na maksa. Na pewno każdy z nas już nie może się doczekać tych emocji – zapewnia kapitan żółto-niebieskich.
Kiedy zatem oczy całej siatkarskiej Nysy zwrócą się na Halę Nysa?
- WIELKI FINAŁ SEZONU ZASADNICZEGO: Czwartek, godz. 20:00 – gramy U SIEBIE przeciwko GKS Katowice! To będzie ostatni mecz 30. kolejki PLS 1. Ligi, który ostatecznie wyłoni naszego rywala w pierwszej rundzie PO.
- START FAZY PLAY-OFF: Zaczynamy bitwę o awans! Pierwszy mecz ćwierćfinałowy Stal Nysa rozegra przed własną publicznością już w środę, 8 kwietnia.
Nysa czeka na powrót PlusLigi. Drużyna pokazała charakter i ma za sobą fantastycznych kibiców. Teraz czas na decydujące uderzenie. Bądźcie z nami w czwartek o 20:00 #StalToMy





