30 listopada w nyskim „Kotle” emocji nie brakowało — niestety nie tych, na które liczyli kibice Stali. Żółto-niebiescy przegrali przed własną publicznością z CUK Aniołami Toruń 0:3 (23:25, 23:25, 18:25), notując tym samym drugą domową porażkę w sezonie i spadek z pozycji wicelidera.
Spotkanie miało wyjątkowy smaczek symboliczny — w końcu do „nyskiego kotła”, gdzie trybuny zdobią charakterystyczne żółto-niebieskie barwy i wizerunek diabła, przyjechały… Anioły. I to właśnie one odleciały z kompletem punktów.
Co zawiodło? Kibice komentują
Atmosfera na trybunach jak zawsze była gorąca, ale na parkiecie coś wyraźnie nie zaskoczyło. Kibice na facebooku nie gryzli się w język:
- „Niestety bardzo słabo to wyglądało w każdym aspekcie gry…” – pisze Sylwester Jaromin.
- „Przykro patrzeć jak zespół gra coraz gorzej. Brak reakcji trenera…” – dodaje Grzegorz Studziński.
- „Dziś zimny prysznic. Zbierajcie się i do boju!” – motywuje Łukasz Bogdanowski.
- „Anioły od Rydzyka nas ograły” – ironizuje Krzysztof Cristof.
- „Z taką grą niczego nie ugramy. Mental siada…” – komentuje Ryszard Tuszyński.
Sporo kibiców zwraca uwagę na brak dynamiki, słabe przyjęcie, problemy na zagrywce oraz widoczny brak pomysłu taktycznego. Niektórzy martwią się o ambicje związane z powrotem do PlusLigi.
Pocieszenie? To dopiero początek walki
Wśród głosów krytyki pojawiają się też te tonujące emocje:
„Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Granie o awans zaczyna się w play-offach!” – przypomina Tomasz Mierzwa.
„Będzie czas na wygrywanie. Jesteśmy z Wami!” – dodaje Justyna Byrdak.
I rzeczywiście — choć Stal spadła na 3. miejsce, sezon jest długi, a o wszystkim zdecydują play-offy, gdzie gra zaczyna się od zera.
Co dalej?
Stal Nysa wciąż jest w czołówce tabeli, ale ostatnie mecze pokazują, że drużyna potrzebuje szybkiego resetu — zarówno mentalnego, jak i sportowego. Kibice są wierni i głośni, lecz oczekują reakcji, poprawy gry i lepszej komunikacji na boisku.
Jedno jest pewne — w nyskim kotle emocje dopiero się rozkręcają.










