To nie był łatwy wieczór dla kibiców z Nysy, ale finał okazał się niezwykle słodki. Stal Nysa wywozi z Bielska-Białej komplet punktów, wygrywając 3:1 (26:24, 17:25, 25:20, 25:15). Choć początek meczu przypominał prawdziwy rollercoaster, nyscy siatkarze pokazali, że ich największą siłą jest szeroki skład i żelazne nerwy w kluczowych momentach.
Trudne otwarcie i „powrót z dalekiej podróży”
Mecz nie zaczął się po myśli żółto-niebieskich. Gospodarze od początku narzucili mocne tempo, wykorzystując błędy Nysan. Stal musiała gonić wynik, odrabiając aż pięciopunktową stratę.
– Zaczęliśmy ten mecz bardzo powoli, to był dla nas dziwny początek. W pewnym momencie przegrywaliśmy już 4:10. Popełniliśmy błędy, które nie są dla nas charakterystyczne – komentuje na gorąco Mark Lebedew, trener Stali Nysa. – Ale po tym trudnym momencie zachowaliśmy spokój. Wygranie tak bliskiego seta na przewagi powinno dać nam energię, jednak w drugą partię weszliśmy tak samo źle jak w pierwszą. Wyglądało to tak, jakbyśmy myślami byli w zupełnie innym miejscu niż hala w Bielsku-Białej.
Siła zmienników i przełamanie w bloku
Po przegranym drugim secie, sztab szkoleniowy musiał szukać nowych rozwiązań. Kluczowe okazały się zmiany kadrowe oraz powrót do fundamentów gry Stali: szczelnego bloku i dobrej organizacji w defensywie.
– Najważniejsze było to, że daliśmy sobie czas na odzyskanie równowagi. Przy stanie 1:1 mecz zaczął się od nowa – mówi Lebedew. – Nie uważam, że dominowaliśmy w trzecim secie od początku, walka była wyrównana do stanu 17:17. Jednak w odpowiednim momencie złamaliśmy rytm przeciwnika. Nasz system blok-obrona zaczął działać. Trzy bloki na początku trzeciego seta zasiały ziarno niepewności w szeregach BBTS-u, a my potrafiliśmy to wykorzystać.
Kapitan o „żelaznej czternastce”
Kapitan Stali Nysa Patryk Szczurek podkreśla, że mimo podobnego potencjału sportowego obu drużyn, to determinacja i głębia składu zdecydowały o końcowym sukcesie.
– Spotkały się dwie drużyny o zbliżonym potencjale, co idealnie pokazał pierwszy, wygrany przez nas na przewagi set. Gospodarze prowadzili pięcioma punktami, ale świetne zagrywki Wiktora Rajsnera i nasza gra blokiem pozwoliły nam ich dogonić – relacjonuje kapitan. – Choć drugi set kompletnie nam nie wyszedł, w trzecim i czwartym przejęliśmy pełną kontrolę.
Kapitan nie szczędził pochwał dla zawodników, którzy weszli z ławki i odmienili losy spotkania:
- Wiktor Musiał oraz Dominik „Kromka” Kramczyński – to oni dali impuls drużynie w decydujących fazach meczu.
- Jedność zespołu: „Po raz kolejny pokazujemy głębię składu. Mamy 14 zawodników na równym poziomie. Nieważne, czy ktoś jest na boisku, czy w kwadracie – każdy żyje meczem. To nasza największa siła” – podsumowuje kapitan Stali.
Trzy punkty jadą do Nysy
Dzięki wygranej Stal Nysa dopisuje do ligowej tabeli niezwykle ważne 3 punkty. Drużyna pokazała charakter, potrafiąc wyjść z kryzysu i zdominować rywala w czwartej partii (wygranej do 15). To doskonały prognostyk przed kolejnymi starciami w walce o najwyższe cele.
Sytuacja w tabeli – Stal na podium
Zwycięstwo w Bielsku-Białej umocniło pozycję Stali Nysa w ligowej czołówce. Po 22 rozegranych spotkaniach nasi siatkarze zajmują wysokie, 3. miejsce w tabeli z dorobkiem 49 punktów. Bilans 17 zwycięstw i jedynie 5 porażek pozwala z optymizmem patrzeć na nadchodzącą fazę play-off. Przed Stalą znajdują się jedynie ekipy GKS-u Katowice oraz Aniołów Toruń.
Zapraszamy do Hali Nysa!
Już w najbliższą sobotę, 21 lutego o godzinie 18:00, Stal Nysa rozegra kolejne spotkanie – tym razem przed własną publicznością. Przeciwnikiem żółto-niebieskich będzie zespół BKS Bydgoszcz, który aktualnie zajmuje 14. lokatę w ligowym zestawieniu. Choć tabela wskazuje na Stal jako wyraźnego faworyta, wsparcie z trybun będzie kluczowe, by utrzymać zwycięską passę i dopisać kolejne punkty do ligowego konta.
Do zobaczenia w Hali Nysa!
Źródło: Facebook/Stal Nysa





