Do naszej redakcji zgłosił się pan Maciej z Jasienicy Dolnej, który od trzech lat bezskutecznie próbuje uzyskać dostęp do światłowodu. Jak podkreśla, jego miejscowość została objęta ogólnopolskim programem rozwoju sieci szerokopasmowych, a większość sąsiadów została podłączona bez dodatkowych kosztów. On jednak – mimo że światłowód przebiega tuż obok jego posesji – usłyszał, że musi zapłacić nawet 3 tysiące złotych.
„Sąsiad pięć metrów dalej ma za darmo. A ja mam płacić jak za złoto?”
Pan Maciej relacjonuje:
– Cztery lata temu firma układała światłowód za publiczne pieniądze. Podłączono część mieszkańców, a kilku – w tym mnie – po prostu pominięto. Mój sąsiad stoi pięć metrów ode mnie, a ma internet za darmo. Ja zostałem bez niczego.
Według mieszkańca, inwestycję realizowała firma Fiberhost w ramach projektu POPC3. Problem w tym, że osoby nieuwzględnione w pierwszej fazie projektu dziś muszą płacić za podłączenie z własnej kieszeni – i to niemało.
– Po trzech latach firma odezwała się, przeprosiła, że mnie pominęli, ale powiedzieli, że jak chcę światłowód, to mam zapłacić 2,5–3 tysiące złotych. Jak to ma sens, skoro sąsiad dostał to samo za darmo? – pyta pan Maciej.
Podobne skargi także z innych miejscowości
Jak twierdzi mieszkaniec, nie jest jedyny. Podobne przypadki miały pojawić się m.in. w Regulicach – część mieszkańców została objęta projektem, inni musieli płacić pełną stawkę komercyjną.
– To wygląda jak wykluczenie cyfrowe i niesprawiedliwe traktowanie ludzi ze wsi. Te pieniądze były na wszystkich mieszkańców, nie na wybranych – ocenia rozmówca.
Mężczyzna zaznacza, że jego dom istniał już w momencie prowadzenia inwestycji. Rurka światłowodowa wychodzi ze ściany, a do najbliższego przyłącza brakuje kilku metrów.
Odpowiedź firmy Fiberhost. Formalnie poprawna, ale mieszkańcy wciąż bez rozwiązania
Poprosiliśmy firmę Fiberhost o stanowisko. Oto najważniejsze fragmenty odpowiedzi:
„W latach 2019–2023 prowadziliśmy budowę sieci światłowodowej w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa (POPC3). Dofinansowanie obejmowało wyłącznie adresy zakwalifikowane jako tzw. białe plamy.
Jeżeli dany adres nie znalazł się na liście konkursowej lub nie został wybrany do realizacji, nie był objęty finansowaniem. Ostateczny przebieg sieci zależał m.in. od warunków terenowych i możliwości technicznych.”
Firma podkreśla, że:
- nie realizowała programu „Internet dla wszystkich”,
- bez danych adresowych nie może stwierdzić, dlaczego posesja pana Macieja nie została ujęta,
- zachęca mieszkańca do kontaktu przez formularz online.
Gdzie teoria zderza się z praktyką
Odpowiedź Fiberhostu jest zgodna z procedurami – ale nie odpowiada na najważniejsze pytanie mieszkańca:
Jak to możliwe, że inwestycja finansowana ze środków publicznych kończy się dosłownie kilka metrów od domu, a ten, kto został pominięty, ma dziś płacić kilka tysięcy złotych?
To sytuacja, która – choć formalnie zgodna z zapisami POPC – rodzi poczucie niesprawiedliwości. Trudno nie zrozumieć emocji mieszkańców, którzy widzą światłowód biegnący dosłownie pod oknami, a mimo to:
- nie zostali podłączeni,
- nie wyjaśniono im dlaczego,
- a po latach słyszą o opłacie 2,5–3 tys. zł „bo nie byli w projekcie”.
To klasyczny przykład dziur systemowych, w których osoby mieszkające tuż obok infrastruktury pozostają cyfrowo wykluczone.
Głos mieszkańca: „Internet to nie luksus – to normalne życie”
Pan Maciej podsumowuje:
– To już nie chodzi o sam koszt. Wszystko dziś robi się przez internet – dzieci w szkole, praca, bank, urząd. Sąsiad ma, a ja nie. To nie jest normalne. Chciałbym, żeby ktoś wreszcie potraktował nas poważnie.





