W nocy z 21 na 22 lutego w Otmuchowie doszło do dramatycznego pożaru domu dwupiętrowego. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej, jedna osoba poniosła śmierć. Cztery inne, w tym dwuletnie dziecko oraz bohaterski strażak ochotnik, trafiły do szpitala.
Zgłoszenie o ogniu przy ulicy Kasztanowej wpłynęło do nyskich służb o godzinie 23:21. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, pożar budynku jednorodzinnego był już w fazie rozwiniętej.
Dramatyczna walka o życie
Przed przybyciem straży pożarnej dom zdołało opuścić pięć osób, w tym trójka dzieci. Sytuacja była jednak krytyczna – dwie kolejne osoby zostały uwięzione na piętrze i musiały być ewakuowane przez okno przy użyciu autodrabiny.
Najgorsze informacje napłynęły z wnętrza budynku. Ratownicy w aparatach ochrony układu oddechowego odnaleźli nieprzytomną osobę. – Strażacy ewakuowali poszkodowanego bez funkcji życiowych. Podjęta natychmiast resuscytacja krążeniowo-oddechowa niestety nie przyniosła skutku. Lekarz stwierdził zgon – relacjonuje st. kpt. Dariusz Pryga, Oficer Prasowy KP PSP w Nysie.
Bilans poszkodowanych
W pożarze brało udział łącznie osiem osób. Do Szpitala Powiatowego w Nysie przetransportowano czterech rannych:
- Matkę z dwuletnim dzieckiem,
- 35-letniego lokatora budynku,
- Strażaka ochotnika, który rzucił się na pomoc poszkodowanym jeszcze przed przybyciem głównych sił ratowniczych.
Służby na miejscu do rana
W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział osiem zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, trzy zespoły ratownictwa medycznego oraz policja. Działania gaśnicze i zabezpieczające trwały blisko siedem godzin – strażacy zakończyli pracę dopiero o 6:05 rano.
Obecnie nie jest znana przyczyna wybuchu ognia. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratora.
Trwa zbiórka dla poszkodowanych.






