10 listopada 2024 roku, po kilku tygodniach od powodzi, odwiedziliśmy Pana Żelaznego, mieszkańca Nysy Zamłynie, który był jedną z osób najbardziej dotkniętych przez katastrofę. Jego dom, położony w rejonie zalewowym, uległ poważnym zniszczeniom. Pan Żelazny opowiedział o dramacie, który przeżył, porównując powódź do „wielkiej fali, która przyszła znikąd”, zalewając wszystko na swojej drodze. Jego wspomnienia z tamtych dni przypominają historię o walce z nieokiełznanym żywiołem, który dosłownie zabrał grunt pod nogami.